|
Późnozimowe marzenia o powitaniu wiosny
Dwudziestego pierwszego marca, położony u stóp Pogórza Karpackiego, ponadsześćsetletni Jarosław z ulgą pożegna co nieco przydługą w tym roku zimę. Na przekór panoszącym się wokół zwałom nie najświeższego pół białego, pół szarego śniegu i niecodziennie niskim temperaturom, nadejście wiosny z nieukrywaną radością niechybnie ogłoszą w mig lokalne media, to jest Gazeta Jarosławska i Twoje Radio Jarosław ( „Gazeta Jarosławska" i „Twoje Radio Jarosław"). I Centrum Kultury i Promocji, mieszczące się w dopiero co świeżo odrestaurowanej Kamienicy Attavantich (kamienicy Attavantich), przygotuje w tym dniu dla jarosławian, swoiste katharsis, ponad półtoragodzinny ekstrakoncert utworów Antonia Vivaldiego. Największym hitem, rozpoczętego o wpół do ósmej długo oczekiwanego wieczoru, będzie na pewno pierwszy koncert skrzypcowy E-dur Wiosną w wykonaniu, miejscowych superfilharmoników, na co dzień najlepszych uczniów Państwowej Szkoły Muzycznej im. Fryderyka Chopina (Szopena) w Jarosławiu. Po występie, naprawdę jeszcze młodzi wirtuozi, nieraz w półśnie grający na nad wyraz pożądanym przez każdego skrzypka stradivariusie, otrzymają minibukieciki z różowoamarantowych hiacyntów i mocno zielonych quasi-liści przewiązanych w poprzek wstążką w złoto-srebrne esy-floresy. Zupełnie nieoczekiwanie część artystyczną zakończy jednak półrecital chimerycznej chiromantki, nie żadnej baby-jagi lecz prawdziwej cud-kobiety, właścicielki rudowłosego cocker-spaniela i czternastoipółletniego volkswagena, która ad hoc brawurowo wykona nieznaną pieśń o topieniu marzanny w Sanie. Dla wzmocnienia na pół przytomnych od mocnych artystycznych przeżyć widzów, przygotowane zostanie wiosenne menu, niestety procholesterolowe, bo bazujące na jajkach. Z ponad kilkunastu potraw, w kółko serwowanych przez ostrzyżonych na półkrótko kelnerów, ekstremalnych wrażeń smakowych dostarczą jajka w, ciut-ciut (ciut,ciut) zwarzonym, sosie chili (chilli), tortilla z Sevilli ( Sewilli) i jajeczna rolada z mozzarellą. Sponad stołów unosić się będzie, nie najostrzejszy na szczęście, dzięki otwartym na oścież drzwiom, zapach rzeżuchy neutralizowany dodatkowo aromatem wybornego espresso. Nie mniej aromatyczny okaże się sprowadzony nie z zagranicy, tylko z pobliskiego gospodarstwa agroturystycznego, bezalkoholowy multiwitaminowy koktajl(cocktail), którym hożo wzniesiony będzie finałowy toast za wiosnę. Bądź co bądź, nie od dziś wiadomo, że to koniec wieńczy dzieło. |